Zaskoczenie, lekka panika i szybka reakcja – tak w skrócie można opisać próbę ewakuacji, która odbyła się we wtorek, 28 października w Zespole Szkół Rolniczych. Tym razem wszystko wyglądało wyjątkowo realistycznie, bo na szkolnych korytarzach pojawił się gęsty dym. Zadymione korytarze, sygnały alarmowe i uczniowie kierujący się ku wyjściom ewakuacyjnym…
Zadymienie było efektem użycia specjalnej zadymiarki – urządzenia generującego sztuczny, całkowicie bezpieczny dym, który imituje sytuację pożaru. Celem było nie tylko sprawdzenie, czy wszyscy znają drogi ewakuacyjne, ale także przetestowanie reakcji uczniów i nauczycieli w sytuacji stresowej, gdy widoczność jest ograniczona, a emocje biorą górę.
Zgodnie z procedurami, do czasu formalnego przejęcia działań przez służby, ewakuacją kierowała pani dyrektor – Alicja Tołwińska. Na miejscu od początku obecni byli przedstawiciele Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Siemiatyczach, z wydziału prewencji, którzy czuwali nad przebiegiem akcji i oceniali realizację ćwiczeń. W akcji ewakuacyjnej brały też jednostki OSP Klepacze oraz OSP KSRG Lisowo.
Dym, który wypełnił część budynku, wprowadził element zaskoczenia. Nauczyciele musieli w porę zareagować, przekierować grupy uczniów inną drogą, a jednocześnie zadbać o spokój i bezpieczeństwo. Ćwiczenia pokazały, że opracowane procedury faktycznie działają, a personel szkoły potrafi zachować zimną krew.
Podczas próbnej ewakuacji strażacy nie tylko przyglądają się zachowaniu uczestników, ale także kontrolują oznakowanie dróg ewakuacyjnych, sprawdzają drożność wyjść i to, czy budynek jest odpowiednio przygotowany.
Dzisiejsza próbna ewakuacja w ZSR pokazała, że nawet rutynowe ćwiczenia mogą dostarczyć emocji i jednocześnie być doskonałą lekcją odpowiedzialności. A gęsty dym, choć tym razem całkowicie nieszkodliwy, skutecznie przypomniał wszystkim, jak ważne są procedury i zimna krew w sytuacji zagrożenia.